pozytywnie's Diaryland Diary

-----------------------------------------------------------------------------------------

-

23:05. weszlam do domu (no, tyle co zdazylam przebrac sie i zdjac soczewki).
mam mase rzeczy do napisania.
przede wszystkim NIE JESTEM nieszczera i mam nadzieje, ze zrozumiales powstajace w mojej glowie paradoksy, kiedy sie klociMy.



przede wszystkim chcialam napisac, drogi pamietniczku, ze chyba sie zmieni. i to duzo. duzo na lepsze. M.powiedzial, ze zrozumial i ze to sie nie powtorzy (mam na mysli chowanie dume w kieszen, okazywanie, ze tez jest Mu przykro).
poza tym jeszcze troche i, mysle sobie, bede mogla napisac:
moje depresanty: brak swiatla, klotnie rodzicow, itp.
a w antydepresantach: M.!!!!!!
oczywiscie ze moge tak napisac :) ale chodzi mi o te konkretna sytuacje, kiedy jest mi zle ^^ mysle, ze M. zrozumial dzisiaj, ze potrzebuje wsparcia, Jego bliskosci (nawet kiedy sie klociMy), tego, zeby mnie przytulil, kiedy przez lzy krzycze, ze jest mi przykro, itp. :)



a czy pisalam juz, ze M. to strasznie inteligentny facet? bardzo! tylko jednoczesnie bardzo uparty. ale to tak na marginesie ;)



nigdy mi nie mowiles, ze czytajac te notki, robi Ci sie dobrze/zle. dzisiaj, kiedy powiedziales w samochodzie, ze po wczorajszej notce zrobilo Ci sie milo - zaniemowilam, bo myslalam, ze czytasz to ot, tak sobie. bo lubisz poczytac, co popisze.

WYSLAL MI SMSA Z SAMOCHODU!!!!! kto by pomyslal? hahaha a pomyslec, ze bedac na klatce o tym myslalam, potem kiedy weszlam do domu.. w ogole kto by pomyslal, ze naprawde myslalam, ze zrobie z siebie idiotke, jesli znowu cos Mu napisze?! BOZE! ile nieporozumien moze powstac bez rozmowy albo ukazywania reakcji na cokolwiek..



po mojej glowie chodza dziwne mysli. juz sama nie wiem, czy chcialabym z Nim zamieszkac wczesniej, czy wolalabym sie wstrzymac. nie mam na mysli tutaj "sprawdzania". mam na mysli tutaj chec zakonczenia tych wszystkich klotni. a jestem PEWNA, ze gdybysmy zamieszkali razem, to wszystko zmieniloby sie. znam siebie, Jego tez troche znam i widze, kiedy sie klociMy z rozdraznienia, braku czasu dla siebie, nieradzenia sobie z czasem, czy czymkolwiek innym.. z drugiej strony czy jest to warte rezygnacji z najpiekniejszego okresu w zyciu?
chcialabym i nie. boje sie i nie.
musze sie z tym przespac.




z pierniczkow NICI! ;( mimo porannej proby ratunku mojego M (:* CUDOWNIE! przyjechal raniutencko, kiedy mial jechac na silownie, bo powiedzialam Mu, ze sama nie mam sily rozwalkowywac ciasta. M powiedzial: przyjade! I PRZYJECHAL!!! ^^ po raz kolejny okazal sie byc moim wybawca). niestety, zle proporcje skladnikow nie pozwolily na porzadne wypieki. tak wiec.. dowidzenia za rok.


a ja mimo wszystko nie ciesze sie, ze przyjdzie okres. nie chcialam Ci tego mowic. wrecz przeciwnie - zrobilo mi sie przykro, kiedy to powiedziales. nie chcialam nic mowic, bo jednoczesnie rozumiem..


sprawa ferii stoi pod znakiem zapytania.

w tym roku Mikolaj przyniesie mi piekna szczoteczke do rzes, eyeliner (bo ten juz mi sie konczy) no i pewnie jakis sweterek czy bluzke. w sumie to nie lubie prezentow od czapy, tzn. takich z ktorymi nic sie nie da zrobic, jak np. ... no ze wszystkim da sie cos zrobic :D NIE! nie da sie nic zrobic np. z taka "zabawka"(?!) spiacym pieskiem/kotem. stoi i stoi. i udaje, ze niby zywe. eee, nie chcialabym czegos takiego.


musiMy sie pouczyc grammaru. M.ma wyslac maila do jakiegos tam wykladowcy. a ja musze czytac na rozwoj mowy te xerowki.


zjadlabym ciasto. KOCHANIE! wiesz jaki prezent moze mi przyniesc Mikolaj, ktorego spotkasz na ulicy? CIASTO ZROBIONE PRZEZ MIKOLAJA! (czyt. przez Ciebie :P) uuuu-u! taka np. babke cytrynowa z proszku ^^ (tak tylko podpowiadam ;D)





jest mi dobrze. ulzylo mi. duzo z siebie "wylalam" i jest mi lzej. ciesze sie, ze Ciebie mam. nie potrafie zrozumiec, w jaki sposob udalo Ci sie zburzyc mur jakim bylam swego czasu odgrodzona, ale nie jest to istotne. to sie po prostu stalo. nauczyles mnie kochac - rowniez nie wiem, kiedy jak i gdzie, to sie po prostu stalo. wielu rzeczy mnie nauczyles i pewnie jeszcze wiecej nauczysz. prowadzisz mnie przez zycie za reke i za to Ci dziekuje. otwierasz oczy, pomagasz. zginelabym bez Ciebie.
mam nadzieje, ze chociaz troszke bede mogla byc dla Ciebie tak pomocna jak Ty dla mnie.

kocham Cie:* i to sie nigdy nie zmieni. i nie uwazam, zeby milosc byla czyms niewystarczajacym. mysle, ze milosc jest przede wszystkim, a reszte sie dopracowuje.




z nadzieja prosto od Ciebie, ze slonymi od lez policzkami, siedze i smieje sie. ze szczescia, ze mam Ciebie.

23:37 - 2008-12-22

-----------------------------------------------------------------------------------------

previous - next

latest entry

about me

archives

notes

DiaryLand

contact

random entry

other diaries: